piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 2

-To co ja mam robić?-zapytał lekko zakłopotany gość.
-Najlepiej siedź tu cicho. Twoje wielbicielki powinny sobie zaraz pójść, no chyba że są na tyle głupie, aby nocować pod moją bramą.-prychnęłam.
-Te na pewno nie. Gdybyś widziała parę takich na Meet-up'ie to nie wiem co byś powiedziała.
-Współczuje ci takich fanek. Mówiłam ci to już?
-Eee, chyba tak.
-I dobrze. Bo taka prawda.
-A myślisz że ja tego nie wiem? Gdzie nie pójdę, to mnie obskakują, a jak na razie to ty jesteś jedyną normalną dziewczyną jaką poznałem.
-Dzięki...chyba.
-Dobra, mam pytanie. Mogę skorzystać z łazienki?
-Pewnie. Jak wyjdziesz to drugie drzwi po prawo.
-Ok, dzięki.
Wstał i wyszedł z pokoju. Wydawał się nawet miły.

Perspektywa Remka
Gdyby nie Natalia, to sam nie wiem co bym zrobił. Czy te dziewczyny dadzą mi kiedyś spokój?! Szedłem takim nie za dużym korytarzem. Doszedłem do wskazanego miejsca.Po obu stronach były drzwi. Teraz tylko które prowadzą do łazienki? No to strzelam. Podszedłem do drzwi po lewej stronie. Otwieram je i co widzę? Jakąś dziewczynę z ciemnymi włosami. Na głowię ma założone słuchawki, więc pewnie nie usłyszała jak wchodzę. To pewnie siostra Natki, bo w odbicia w lustrze wnioskuje, że są do siebie bardzo podobne. Ale wracając, może mnie i nie usłyszała, ale zobaczyła, dzięki temu genialnemu lustru. Z prędkością wiatru obróciła się na krześle w moją stronę i ściągnęłam słuchawki z uszu. No to po mnie. I tak jak myślałem, babski pisk. Tyle, że taki naprawdę, ale to naprawdę głośny. Otworzyłem szerzej drzwi. Jedną rękę trzymałem na swoich ustach, dając tym znak, żeby była ciszej, a drugą machałem w jej stronę, żeby zauważyła moje znaki, ale była taka szczęśliwa moim widokiem, że nie mogła się ogarnąć. No super! Natalia mnie zabije! I jak na zawołanie, do pokoju wpadła blondyna. Jej oczy rozszerzyły się na maksa, ze zdziwienia, ale potem się lekko zmarszczyła i posłała mi mordercze spojrzenie. Nie zwracając dalej na mnie uwagi, podbiegła do swojej siostry i zasłoniła swoją ręką jej usta.
-Mówiłam drugie drzwi po prawo!
-Sorry, pomyliłem się!
-I teraz przez tą twoją pomyłkę, będę musiała wszystko jej tłumaczyć, a potem ojcu, bo ona pewnie wszystko mu wygada!
-Przepraszam. To może ja z nią pogadam i się uspokoi...
-Uspokoi? Jak będziesz z nią w jednym pokoju to mi tu na zawał padnie! Idź lepiej do mojego pokoju i siedź tam do puki do ciebie nie przyjdę.
Nie za bardzo miałem wybór, więc oczywiście posłuchałem się jej i wróciłem do poprzedniego pokoju w którym byłem.

Perspektywa Natalii
-Dobra, posłuchaj. Ja zdejmę ci rękę z buzi, a ty nie zaczniesz piszczeć, ok?-mówiłam powoli.
Pokiwała głową na tak, więc pomału zdjęłam jej dłoń z ust. Tak wyjątkowo nie zaczęła piszczeć, ale z jej miny odczytałam, że chce wyjaśnień i to jak najszybszych, ponieważ musi koniecznie do niego biec.
-No dobra, nie patrz się już tak na mnie. Jego głupie fanki zaatakowały go, a jako ta uczynna dziewczyna uratowałam chłopaka, ok?
-Nie wierze, że sam Rezi jest w naszym domu!
-Uspokój się, boże! To normalny człowiek jak każde z nas, tylko więcej osób go zna!
-Jest takim ciachem, że mu się nie dziwnie!-a ta znowu swoje.
-Dobra jest przystojny, ale weź się już zamknij, bo robisz z siebie kolejną, nienormalną psychofankę!
-Dobrze, już dobrze...Ale mogę do niego iść?-zapytała z wielką nadzieją.
-Dobrze, będziesz mogła, ale błagam cię, zachowuj się normalnie, jak na dziewczynę przystało, ok?
-Ok, ok...To chodźmy już!

Razem z Werką udałyśmy się do mojego pokoju. Kiedy weszłyśmy do środka, ujrzałyśmy Remka stojącego przy oknie i wyglądającego lekko przez firankę.
-Halo, co tam patrzysz? Chcesz, żeby cię zobaczyły?-powiedziałam z założonymi rękoma.
-Spokojnie. Już sobie poszły. -powiedział z lekkim uśmieszkiem.
-No w końcu. Już myślałam, że cię na noc będę musiała przygarnąć.-prychnęłam.
-Dobra. To ja już będę leciał. -powiedział drapiąc się po głowię.
-Ok. Chodź odprowadzę cię do drzwi.
-A nie możesz zostać jeszcze chwilkę? Herbaty bym zrobiła, posiedzielibyśmy, pogadali.-zaproponowała Weronika.
-Nie, naprawdę dziękuje, ale muszę już lecieć. Siostra się pewnie martwi.
-Szkoda.
Po chwili cała nasza trójka zeszła na dół po schodach, a potem do drzwi wyjściowych. Otworzyłam je wypuszczając gościa z domu. Już miałam je zamknąć i zapomnieć o całej tej sytuacji, kiedy poczułam, że coś je trzyma. Obróciłam głowę w tamtym kierunku i zauważyłam, że słynny reZigiusz coś jeszcze chce. Popatrzyłam na niego pytająco.
-Chciałbym jeszcze raz bardzo ci podziękować. Za wszystko.
-Tia, nie ma za co.
-No dobra...To ja już będę wracał...-powiedział tak lekko zmieszany.
-Ej, a gdzie mieszkasz?!-usłyszałam za sobą siostrę.
-Weronika!!-zgromiłam ją wzrokiem.
-Nie nic się nie stało. A wracając do pytania, to tu na przeciw.-wskazał dom, który zasłania mi widoki z okna.
-Yhym. Fajnie wiedzieć, że możliwe jest, że się jeszcze spotkamy. -mruknęłam.
-Ok. No to pa!-powiedział i ruszył w stronę furtki, z którą sobie raczej poradzi.

-Czy ty to słyszałaś?! On mieszka na przeciw nas! Ale super!!!-piszczała młoda.
-Uspokój się. Jest mała szansa że go jeszcze spotkamy, bo w końcu ma te swoje ciągłe wyjazdy.Mogę się założyć, że jego rodzice już nie pamiętają, jak wygląda.-zaśmiałam się pod nosem.
-A weź! Sztywna jesteś i tyle!
-Ja sztywna?! To nie ja piszczałam i błagałam o litość, jak ostatnio zabrałam cię na crosa!-zaśmiałam się już głośniej.
-Bardzo zabawne! Jak skakałaś jakieś 3 metry nad ziemią, to kto by nie piszczał!?
-Ymm, ja? Dobra, idź już lepiej do swojego pokoju, a ja zrobię nam pizze.
-Ok, tylko bez oliwek!-rzuciła na wychodne i pobiegła na górę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz